Sondaże wyborcze – magia słupków czy deficyt własnych opinii?

Temat sondaży wyborczych budzi skrajne emocje. Informacje nt. nastrojów politycznych obywateli cieszą się ogromną popularnością. Są też powodem pojawiania się kontrowersyjnych uwag odnoszących się do ich wiarygodności i celu. Siła zbiorowego autorytetu jest ogromna, ale czy wystarczająca, by dyktować warunki na scenie politycznej?

Obojętność, niedowierzanie, irytacja, euforia – reakcje na sondaże bywają różne. Podobnie jak zarzuty pod ich adresem. Sytuację komplikuje fakt, że ani jedno z nich nie jest właściwe i… niewłaściwe zarazem. Ilu ludzi, tyle opinii i nie sposób z tym dyskutować. Ciekawym zjawiskiem jest proces zachodzący w niezdecydowanej, mniej zainteresowanej grupie, u której sytuacja polityczna nie generuje tak burzliwych emocji. Zdarza się, że często nieświadomie popierają opinię publiczną by – najczęściej z konformistycznych pobudek – zyskać aprobatę większości społeczeństwa. W opozycji do takiej postawy stoją osoby, które zachowując milczenie, nie chcą narzucać swoich poglądów ani podążać ogólnie przyjętym nurtem. Wzmacnianie jednych i wyciszanie innych opinii nazywamy tzw. spiralą milczenia. Pojęcie doskonale tłumaczy rozbieżności między sondażami a wynikami wyborów. Ponieważ nie każdy dzieli się swoimi poglądami, popularne opinie wygłaszane przez większe grupy i powtarzane za pośrednictwem uważanych za czwartą władzę środków masowego przekazu mogą być przeceniane.

Wróżenie z wykresów

Skupmy się jednak na polskim podwórku wyborczym. Największymi ośrodkami badania opinii publicznej są u nas TNS Polska, CBOS, SMG/KRC i Homo Homini. Większość wyników trafia do opiniotwórczych dzienników, portali internetowych oraz telewizyjnych programów newsowych i publicystycznych. Poza wspomnianymi wadami, materiały mają też dużą wartość informacyjną, stanowiąc podsumowanie istotnych wydarzeń politycznych. Głos ludu dla ludu. I nawet gdy jedne z czołowych polskich ośrodków przedstawiło w 2010 roku znacznie odbiegające od ostatecznego wyniku prognozy polityczne w woj. podkarpackim, ich wizerunek – wbrew pozorom – nie został nadszarpnięty. Są też sondaże, które wprawiają w osłupienie nawet ich zagorzałych zwolenników. Zleceniodawcą prawdziwej perełki był swego czasu Janusz Palikot, który w badaniu preferencji wyborczych zamieścił wybór między „politycznym betonem”, „prawdziwą prawicą”, „prawdziwą lewicą” oraz „nie wiem/trudno powiedzieć”. Ankietowani, nie zważając na formę, ochoczo decydowali się w większości na „beton”.

W Polsce o Polsce

Zatrzymując się jednak na obecnej sytuacji politycznej, warto przedstawić też garść aktualnych informacji z subkultury sondażowej. W rankingach zaufania Andrzej Duda i Bronisław Komorowski osiągają podobne wyniki. Kolejne miejsca zajmują: Paweł Kukiz, Ewa Kopacz i Beata Szydło. Stawkę od pewnego czasu stale zamykają Janusze – Korwin-Mikke oraz wspomniany wcześniej Palikot. Największe emocje budzą jednak zbliżające się wybory do Sejmu. Jak wskazują badania sondażowe, głównym zdziwionym wyborów może okazać się Paweł Kukiz, który po ponad 20-procentowym poparciu w wyborach prezydenckich, jesienią mógłby liczyć tylko na połowę z tego. Coraz większa grupa jego wyborców wskazuje na PiS i PO. Po raz kolejny huraoptymizm przegrywa w sondażach z poglądową powściągliwością. Na ostateczne wyniki musimy jednak poczekać do 25 października czyli jeszcze 100 dni.

sondaż poparcia ugrupowan politycznych

Zostaw komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>